lanexia blog

Twój nowy blog

304.

Brak komentarzy

Zanim Twoja dziewczyna z nami zamieszkała potrafiłaś być blisko mnie przez cały czas. przytulać się gdy tylko była okazja. zasypiać w moich ramionach na kanapie w trakcie oglądania tv. przychodziłaś do mnie spać żeby nie być sama. z czasem zaczęłaś zostawać u siebie, ale każdego ranka przychodziłaś do mnie żeby jeszcze sobie razem poleżeć. teraz od kiedy ona mieszka z nami nie robisz praktycznie nic. czasami przyjdziesz na chwilę, usiądziesz na skraju łóżka, pytasz czy wszystko ok i odchodzisz. wiesz jak się czuję? wykorzystana. jak pieprzona zabawka. gdy Cię o to zapytałam powiedziałaś, że nie wiesz dlaczego teraz tak się zachowujesz. ja Ci powiem dlaczego. bo teraz masz ją i moja bliskość nie jest Ci do niczego potrzebna. czuję się jak śmieć w tym domu. oczywiście Ty nie widzisz żadnego problemu i wszystko jest tak jak było wcześniej. cały czas patrzysz tylko na siebie. ludzie robią się ważni dla Ciebie tylko wtedy gdy ich potrzebujesz. wkurwiasz się gdy się do Ciebie nie uśmiechnę. wszystko musi być po Twojej myśli. zawsze.

303.

Brak komentarzy

kolejna noc gdy nie mogę zasnąć. znowu przychodzą myśli. jak bardzo i jak długo można cierpieć przez jedną osobę? miesiąc? rok? kilka lat? ciężko jest wyrzucić tą jedyną ze swojego serca jeśli mieszka pod tym samym dachem. widzisz ją każdego dnia gdy przytula i całuje swoją dziewczynę. ona odwzajemnia jej uczucie. określenie „boli” jest w tym przypadku bardzo delikatne. jak to opisać.. rozkurwia mnie od środka. jakby ktoś cały czas szarpał wciąż nie zagojoną ranę. wiem, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita rozłąka. kilka miesięcy i cierpienie by zniknęło. zostałby żal, a później pewnie nienawiść. to zawsze wygląda tak samo i przychodzi etapami. mimo wszystko trwam w tym wszystkim. przez tych kilka miesięcy mieszkania we trójkę mój organizm i psychika doszły do punktu krytycznego. zaczęły pojawiać się problemy zdrowotne, ciało totalnie się zbuntowało. nie sądziłam, że stres i nerwy tak bardzo potrafią się odbić na zdrowiu.

te momenty gdy boję się wrócić do swojego łóżka bo nie chcę usłyszeć jak się kochacie. zasypiam na kanapie, budzę się w środku nocy albo nad ranem i z niechęcią wracam do siebie. jaki jest sens skoro nikt tam na mnie nie czeka? dobija mnie to każdego dnia. nie mów mi, że nie jestem gotowa by kogoś poznać. jeśli tego nie zrobię to nic się nie zmieni. cały czas będzie tak samo, aż w końcu nadejdzie taki moment, że zrobię coś czego nie da się już odwrócić. chcę w końcu spróbować. przestać chociaż na chwilę myśleć o Tobie. jesteś w moich myślach gdy zasypiam i się budzę. w każdej chwili, nawet będąc 1000km dalej. to nie daje mi normalnie funkcjonować.

302.

Brak komentarzy

coś we mnie pękło. ostatnie 2 dni były straszne. tak wielki natłok myśli, że z nerwów i stresu aż wymiotowałam. tak. to był ten moment. pojawiła się M i wyciągnęła do mnie rękę z pomocą. w przyszłym tygodniu pojedzie ze mną do psychologa. zdecydowałam się zrobić pierwszy krok w kierunku normalnego życia. uwolnienia się od Ciebie. jeszcze nigdy nie byłam tak bardzo od kogoś uzależniona. to mnie niszczy. szczególnie od momentu gdy wprowadziła się do nas Twoja dziewczyna. nie mam już siły na to wszystko. nie sprawię by zniknęła i żebyś nagle Ty mnie pokochała. nie kochałaś i nie pokochasz nigdy. postawiłaś sprawę jasno. niepotrzebnie się tym wszystkim zadręczam już od roku. te wszystkie choroby to pewnie wynik tych stresów, płaczu i momentów gdy robiłam sobie krzywdę. chcę z tym skończyć. zrobię badania, zacznę się leczyć. w końcu muszę bo tak nie można żyć. moje ciało się zbuntowało i teraz daje znać, że powinnam się ogarnąć. także pierwszy krok już postawiłam. mam nadzieję, że kolejne nie będą takie trudne.

301.

Brak komentarzy

tak. jestem zdecydowanie lepsza od niej i to jest najważniejsze.

od czasu gdy dostałam kopa w dupę zaczęłam się zastanawiać nad tym jak ludzie postępują z innymi.

teoretycznie zakochujesz się od pierwszego wejrzenia. nie widzisz świata poza tą jedną wyjątkową osobą. jest idealna. robisz dla niej wszystko. każdego dnia z uśmiechem i radością. poświęcasz każdą sekundę swojego życia, każda Twoja myśl jest związana z tą osobą. zasypiasz i budzisz się myśląc o niej. nie robisz niczego na siłę bo przecież ją kochasz. myślisz, że z czasem to wszystko zauważy, doceni i będziecie w końcu razem. nadejdzie ta chwila o której marzyłaś od pierwszego momentu gdy ją tylko ujrzałaś. jednak to tak nie wygląda. okazuje się, że całe te starania, poświęcanie się i zmiana na lepsze gówno daje. ona nie jest zainteresowana niczym więcej niż tylko przyjaźnią mimo tego, że chwilę wcześniej wyznajesz jej miłość na kolanach. wstaje i odchodzi do tej drugiej, obcej osoby, której praktycznie nie zna, ale mimo wszystko chce z nią stworzyć jakąś relację.

mija rok. co dalej? momentami czuję się jak pies błagający o chwilę uwagi, no ale wiadomo. teraz ona jest najważniejsza. numer jeden. ja zeszłam na drugi plan i nie mów mi, że tak nie jest. przyjdziesz na chwilę, pocieszysz, przytulisz i od razu lecisz do niej bo przecież siedzi tam biedna sama i czeka na Ciebie. wiesz co? ja jestem sama każdego dnia. każdego pieprzonego wieczoru, ale gdyby zaszła taka potrzeba i zapytałabyś czy mogę zostać na noc bo potrzebujesz mojego wsparcia zrobiłabym to bez chwili wahania. nawet gdybym była w związku. wystarczy jeden telefon: „kochanie wybacz mi, ale nie wrócę na noc. moja przyjaciółka mnie potrzebuje. porozmawiamy o tym jutro. kocham Cię”. tak postępują prawdziwi przyjaciele. mówiłaś, że przyjaźń liczy się dla Ciebie bardziej bo związek może się skończyć, a przyjaźń i tak zostanie. chyba jednak jest na odwrót..

patrzę na Twój związek i co widzę? ona mega w Tobie zakochana, a Ty bujasz w obłokach myśląc o kimś innym. to jest według Ciebie miłość? po co być z kimś nie czując na 100%, że to właśnie ta jedyna? jesteś z osobą, która kompletnie do Ciebie nie pasuje. po co ciągnąć coś co i tak nie ma sensu? dla seksu? i tak widać, że to nie wyjdzie na dłuższą metę. powtarzałaś mi to za każdym razem gdy pakowałam się w jakieś chore relacje. faktycznie potrafiłam się opamiętać i zakończyć te cyrki.

Jednak pamiętaj. mimo tego, że jesteś moją niespełnioną miłością to ja i tak zawsze będę i wszystko dla Ciebie poświęcę. podobno tacy ludzie to skarby. szkoda tylko, że zaczyna się to zauważać dopiero po ich stracie..

Już wiem jak to jest gdy pęka serce…

Słowa, które powodują, że wstrzymujesz oddech i serce podchodzi do gardła.
Codzienne oczekiwanie, aż pojawi się osoba, która odbierze to co dla Ciebie najważniejsze.
Próba życia jak w bajce. Oszukiwanie samej siebie.

Znasz ten stan gdy chcesz krzyczeć z całych sił, a nie wydajesz z siebie żadnego dźwięku? Albo podskakujesz w górę i chcesz lekko unosić się nad ziemią, ale nie potrafisz tego kontrolować, lecisz wysoko, boisz się bo nie wiesz, w którym momencie spadniesz. To tylko sen, ale czuję jakbym śniła na jawie. Dzień w dzień. Tylko czekam na chwilę gdy zacznę spadać i nikt nie usłyszy mojego wołania o pomoc. Nie wiesz co się dzieje w mojej głowie przez Ciebie. Każdego dnia kładę się spać z myślą, że jutro to wszystko minie. Nie mija. Chociaż bardzo bym chciała. To wszystko rozrywa mnie od środka. Setki pytań co jest ze mną nie tak, czego mi brakuje co mają inne. Uroda? Mądrość? Talent? Straciłam poczucie własnej wartości. Czuję się przy Tobie taka malutka. Wręcz niewidzialna. Jednak chcę żebyś była, wspierała mnie w trudnych chwilach bo mam tylko Ciebie.. Nie oczekuję zrozumienia bo sama nie rozumiem o co mi chodzi. Po prostu bądź blisko. Przytul gdy płaczę, pociesz po porażce, śmiej się wspólnie z radosnych chwil. Mam nadzieję, że nie proszę o zbyt wiele..

Wszystko powoli wraca do normy. Rozsądek wziął górę nad emocjami. Czerpię radość z każdej chwili i uśmiechu, który odwzajemniam. Łzy już nie płyną bo nie mają powodu.
Pure hapiness

Deliver empty

Brak komentarzy

Ostatnio brakuje mi słów by opisać to co dzieje się w mojej głowie. Chciałbym zacząć żyć jak dawniej. Uśmiechać się każdego dnia i z radością podchodzić do codzienności. Wewnętrznie czuję nieustający smutek i tęsknotę.. tylko do czego?

Gdybym mogła wypełnić pustkę w moim sercu.. Tak to chyba jest przyczyna. Nawet nie chcę rozwijać tej myśli bo chce mi się płakać..


  • RSS